czwartek, 20 kwietnia 2017

Co łączy Freaki ?


Łóżko

Coby nie powiedzieć ostatecznie wychodzi że nienawidzimy spać razem. Owszem pies na łóżku ma świetne miejsce żeby prowadzić osiedlowy monitoring, tak futro (w większości ;) przyjemniej grzeje... Ale koniec końców i tak dochodzi do snu. A wtedy, o ile śpię na materacu, na szczęście jeśli chodzi o łózko pies jest troszkę bardziej wyrozumiały. Wtedy potrafię budzić się na podłodze. Tak, najpierw pan pies tak niewinnie wciska się na śledzia między człowieka a ścianę narzekając że brak mu matczynej miłości, a jak zaśpisz to... To odwraca się na bok, niby mu niewygodnie, ale ty wiesz co się święci. Pozycja wyjściowa to łapy przy ścianie, grzbiet przy człowieku, pies ściśnięty jak sardynka. Później wykonuje się ruch właściwy czyli wyprostowanie łap, przez co całe ciałko napiera na człowieka a co za tym idzie spycha go. Taki rudy jest podstępny ! Za to on może powiedzieć, że kiedy pójdę spać z musu (hm.. w sumie jest 4 pasowałoby się przespać) to potrafię się wiercić i przebierać nogami.

Smycz

I teraz cobym nie została źle zrozumiana. Tak smycz jest świetnym wynalazkiem, ratuje tyłek i tak dalej.
Ale ja jej nie lubię, szczególnie że jestem na dłuższych miotana a na krótszych podobnie bo muszę łazić za pieskiem krok w krok. Nie lubię jej też na dłuższych spacerach, chciałam psa puścić a tu niespodzianka tory, ulica etc. Rudy nie lubi sznurka najbardziej przez to, że nie może iść w swoim tempie. Zadziwiające nie ? Takie małe a żeby dotrzymać mu naturalnego chodnikowego tempa musiałabym truchtać. Drugą sprawą są zapachy, w końcu nie oszukujmy się jak każdy pies na smyczy z niektórych musi rezygnować.

Spacery

Oboje uwielbiamy długie spacery, ja wolę jednak chodzić z kimś gdyż rudy lubi mnie z lekka olewać, pieso wszystkich ignoruje podobnie więc ciężko stwierdzić czy robi mu to jakąś różnicę. Kochamy chodzić nowymi trasami. Gdybym posiadła moc teleportacji to, to chyba byłaby najlepsiejsza nagroda dla rudego. W tym się zgadzamy, możemy chodzić codziennie, kilkanaście kilometrów i zawsze jesteśmy gotowi na spacer.

Jedzenie

Rudy wiecznie chodzi z pudełkiem po chlebie (sygnalizacja obrazowa: zdycham z głodu), tudzież samym chlebkiem i powoli go sobie skubie. Jego życiem jest jedzenie, spanie i spacery, mało wymagający model. Zaszeleścisz nerką, puszką, pojemnikiem na gryzaki ? Jestem, jestem, ha, co mi dasz ? Zaczniesz ogarniać zabawki, także przylezie bo a nóż widelec weźmiesz coś i wsadzisz pasztet, z pasztetowym warzywem nawet klatka nie jest straszna. Idziesz do kuchni tylko coś zanieść/wyrzucić ? Na pewno otworzysz lodówkę i wyjesz moje mięso ! Prawda jest taka, że gdybym zaczęła wyjadać nasze zapasy rudy żarłby razem ze mną do porzygu i jeszcze dalej. Ja osobiście cały czas coś robiąc mogę przetrwać na samym obiedzie, za to jeśli zdarzy się dzień kiedy nie robię nic ciekawego, czytam książkę, oglądam filmy... to jak rudy pójdę po jedzonko a jak się skończy wybiorę się na poszukiwania kolejnego.

Skupienie

O dziwo, pod tym względem też się nie różnimy. Żeby coś zacząć robi musi nas to baaardzo zainteresować albo być baaardzo opłacalne. Rozumiem pana rudego, który nie skupia się na spacerach, ale fakt że go rozumiem nie znaczy że mi się to podoba.
Jak się wkręcimy mamy tysiąc pomysłów na minutę, które chcielibyśmy zrealizować juszteraznatychmist najlepiej wszystkie na raz
 

Fetysz łapek

Niby jedne łapki, przepraszam jeden zestaw łapek, a jednak dwa sposoby. Rude ma obsesję na punkcie ich czystości. Normalnie jak kot, serio kota twierdzi, że jest psem za to pies coraz bardziej staje się kotem. Kiedy ma wolną chwilę zwala się na łóżko, leży przez chwilę i jest takie 'o łapa'. Jak rozpoznać, że rudy był na łóżku ? Po plamach śliny ! A jak mu zabronisz to patrzy urażonym wzrokiem, kilka razy próbuje (przecież na mnie nie patrzysz to nie wiesz) na koniec idzie do klatki.
Mój fetysz objawia się nawiedzaniem biednego pieska, kiedy tylko mam wolną chwilę, a rude akurat leży i łapy są na wierzchu łapię za aparat. Futro już się chyba przyzwyczaiło bo ja sobie focę a on śpi :) Ciemniejszą stroną tego jest fakt, że Simba doszedł do wniosku, że jak leży to leży. Jak kiedyś nawet nie można było pomyśleć o tym coby przejść blisko koło psa tak teraz możesz go głaskać nogą a ten nic. Ba ! Jak położy się na środku kuchni to go przepychać trza bo on leży.



I na koniec, umaszczenie :D Tak jestem świadoma beznadziejności tego zdjęcia ale powstrzymać się nie mogę. Jedno na milion.

3 komentarze:

  1. Oj sytuacja z łóżkiem jest mi aż zbyt znajoma! Pimpek lubi jeszcze położyć się na samiutkim środku. Budzę się wtedy na brzegu łóżka, przykryta smętnym skrawkiem kołdry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też, abo gorsze: idziesz gdzieś (zrobić kanapkę, herbatkę, podać coś) na moment, po chwili wracasz i albo pies jest na twoim miejscu albo na samym środku na kołdrze (i po kołderce na pół nocy). Ewentualnie kota siada na twoim miejscu z miną 'ale że szo panie ? zaklepałam to miejsce wzrokiem fefnaście lat temu i cały czas tu leże'

      Usuń
  2. Z tym spaniem na łóżku mamy bardzo podobnie. Na szczęście nasze łózko jest duże, a z boków nie dotyka ściany :)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz wyrazić swoją opinię lub zapytać o coś ? Pisz śmiało, każdy komentarz daje mi ogromnego kopa do działania. Dzięki, że komentujesz