czwartek, 11 maja 2017

Po czym poznasz psiarza ?

Otóż siedzi sobie takie zwierze gatunek psiarz na łączce zmarznięty i głodny bo jego piesek zgubił mózg…

Kilka dni temu na naszym fp pisałam o całkowitym regresie, cała praca na marne, rudy piesek znowu twierdzi że mnie nie zna i ja taka jakaś nieciekawa jestem.  Dzisiaj przyszły szarpaki, zapięłam psa i ruszyłam na spacer. Mieliśmy polatać, znowu pobyć atrakcją dla ludzi a później może udałoby się zrobić kilka fot pieskowi. Gdzie tam !
Skończyło się na siedzeniu w jednym miejscu i czekaniu, czekaniu, czekaniu… Na domiar złego ja rozradowana po tym jak wróciłam z paczkomatu poszłam bez kurtki czy bluzy ‘jest ciepło, biegać będziemy’, nie jadłam nic od śniadania bo przecież 1. Pies ważniejszy 2. Szybko się uwiniemy.
I teraz powiem tak JESTEM BARDZO DUMNA Z PIESKA i opiszę sytuację.
Po wyjściu sobie na łączkę zrzuciłam klamoty wyciągnęłam pullera na amorku (specjalnie uzbroiłam się w piłkę i coś co na pewno nie wypadnie mu z pyska) i dalej biegamy ! Co się okazuje ? Pies ma mnie centralnie pod ogonem. Niby zawsze narzekam, że mnie tam ma, fakt ale kiedy chodzi o zabawę ‘dużymi’ chuckitami czy innymi zabawkami tego pokroju po chwili się wkręca.
Jak się pewnie już domyślacie nie dzisiaj. Głęboki wdech, jak nie zabawki to może smaczki ? Chociaż zdjęcia porobię ? Wiewiór stwierdza że ‘no dobra jak mnie tak błagasz’ po chwili to też nie idzie, pies patrzy co chwilę na ludzi, którzy pojawiają się na horyzoncie, wcale po sprawdzeniu co to idzie nie wraca do mnie wzrokiem wręcz przeciwnie.
Normalnie w takich sytuacjach ja i moja impulsywna natura zabiera klamoty i odchodzi odprowadzana przez osobistą chmurkę deszczu, ewentualnie drąży, drąży, drąży aż i on i ja jesteśmy mega sfrustrowani, za mną ciągnie się chmurka deszczowo-gradowa a za psem obraza majestatu.
Jestem z siebie dumna, zachowałam spokój, wołałam go, beształam ale też podwójnie nagradzałam i cieszyłam się jak głupia z przejawu zainteresowania.

Jako że smaczki po chwili się skończyły a pies był troszkę bardziej pobudzony spróbowałam zabawy raz jeszcze, jak myślicie z jakim skutkiem ? Jeśli myślicie, że z okropnym albo chociażby brakiem zainteresowania to tak, potwierdzam, dobrze myślicie. Stwierdziłam, że trzeba jakoś wykorzystać ten wypad więc wzięłam zabawki i zaczęłam sobie focić, uprzednio zapinając rudego na lince (i hurttowej smyczy z amortyzatorem) przy drzewie. O matulu ! Jak zaraz mi wpadnie toz na chatę to się nie zdziwię ! Pieskowi całkowicie wypadł mózg przez co jak obwąchał cały dozwolony teren zaczą piszczeć i wyć, słyszeliście kiedyś popiskiwanie psa z lękiem separacyjnym ? Tak, mniej więcej można porównać (nie rudy nie ma lęk separacyjnego). Współczuję biednym ludziom w parku, którzy tego słuchali. O nie, nie podeszłam kazałam zostać i dalej robiłam swoje.
Kiedy już skończyłam zaczęliśmy zbierać się do domciu, pies dalej bez mózgu, ja dalej pod ogonem. ‘O nie mój drogi tak się bawić nie będziemy’. Tak jestem wyrodną matką, usiadłam sobie kawałek za jego poprzedni ą przestrzenią, pies na smyczy i siedzimy. Było ciężko, było mi ciężko nie zacząć szukać jego mózgu, szczerze to chyba pierwszy raz stwierdziłam ‘jak chcesz to se szukaj sam’. Pół godziny minęło, nie było idealnie ale było.

Kiedy piesek zdecydowanie odnalazł strzępki kory mózgowej wróciliśmy do domu, on.. hm.. szczęśliwy bo się wreszcie może ruszyć, a ja z powoli rysującym się planem dalszej pracy. Jest nadzieja dla rudego pieska, może za rok będą jakieś widoczne efekty.

Po czym poznasz psiarza ? Nie poznasz go po psie ani po milionie zabaweczek i akcesoriów, nie poznasz go też po wielu startach (czy wysokich miejscach) w zawodach, poznasz go po tym, że chce jak najlepiej dla własnego psa i pozwala mu podejmować samodzielne decyzje. Pozwala mu być tym nieidealny, niewymarzonym głupiutkim pieskiem i cieszy się z każdego dnia razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz wyrazić swoją opinię lub zapytać o coś ? Pisz śmiało, każdy komentarz daje mi ogromnego kopa do działania. Dzięki, że komentujesz